Doniek Blog
« Poprzednie Wpisy

Komiks W Służbie Rządu

Autor: doniek | grudzień 21, 2009

Wszyscy wiemy jak po macoszemu tratowany jest komiks w Polsce. Uważany jest on za lekturę dla dzieci. A dorosła osoba czytająca komiks lub powieść graficzną (nie lubię tego określenia) uważana jest za dziwaka lub ostatecznie ekscentryka. Dlatego właśnie z zazdrością patrzę na rynek amerykański. Tam potrafią zrobić użytek z historii obrazkowych. Mogą być one na przykład wykorzystane do nauki lub wychowania społeczeństwa. Oczywiście każda dekada ma swoje własne demony. Czasami są to narkotyki, czasami komuniści a czasami osoby o odmiennej orientacji seksualnej w służbach mundurowych. I z każdym z tych problemów (demonów) można się zmierzyć/walczyć za pomocą komiksu.

Doskonałym tego przykładem jest odkryta ostatnio strona zawierająca całą masę takich komiksów “propagandowych”/wychowawczych. Znajdziemy tutaj zarówno komiks o narkotykach z Kapitanem Ameryką w roli głównej, wspomniany wcześniej komiks o homoseksualizmie w amerykańskiej armii i wiele jeszcze ciekawszych rzeczy. Niektóre z tych komiksów są rysowane przez takie legendy sztuki komiksowej jak na przykład Will Eisner. Najfajniejsze jest to, że można większość z nich pobrać w całości jako pliki PDF. Tak więc jeżeli chcesz poznać kawał historii USA a zwłaszcza zobaczyć jak zmieniało się myślenie na przestrzeni lat to ta strona jest naprawdę warta uwagi.

Strona z tymi komiksami (wszystkiego 183 tytuły) znajduje się pod adresem: http://contentdm.unl.edu/cdm4/browse.php?CISOROOT=%2Fcomics&CISOSTART=1,1. Jak widać nie jest to adres user friendly więc najlepiej dodać go od razu do ulubionych. Tak jak ja to zrobiłem.

Tagi: , , ,
Kategoria: Ciekawostki |
Brak Komentarzy »

Komiks w służbie IT

Autor: doniek | listopad 2, 2009

google Chrome

Czas na drobne osobiste wynurzenie. Z racji wykonywanego zawodu, dość spor czasu spędzam na obserwacji poczynań firmy Google. I musze Wam powiedzieć, ze jej działanie jest niestandardowe i na pewno innowacyjne. Podoba mi się zwłaszcza poszukiwania nowych dróg promocji i informacji o swych produktach. W czasie kiedy królują wszelkiego rodzaju mikroblogi, blogi, sieci społecznościowe, reklamy kontekstowe, artykuły sponsorowane itd. Google sięgnęło po komiks jako kanał informacji o swoim produkcie. I na prawde nieżle im to wyszło.

Scott McCloud został zatrudniony w celu stworzenia komiksu zapoznającego użytkowników z architekturą Google Chrome (dla niezorientowanych, Google Chrome jest przeglądarką internetową). Komiks ten to prawdziwa perełka w dziedzinie “bawiąc uczy”. Za teksty odpowiada ekipa pracująca nad przeglądarką. Nie spodziewałem się, ze kiedyś przyjdzie mi przeczytać komiks z branży IT.

Niestety nie udało się uniknąć w komiksie branżowego słownictwa. Może to wprowadzać trochę chaosu u czytelników spoza branży IT. No cóż, mieć jajko lub zjeść jajko. Ale nawet mimo tego rzecz jest warta przeczytania. Może to nie “Umowa z Bogiem” ale i tak przyjemna lektura. Chyba, że to tylko moje odczucia spowodowane zboczeniem zawodowym. Tak czy inaczej czytajcie i poszerzajcie swą wiedzę.

Hmmm, ciekawe czy kiedyś przyjdzie mi przeczytać coś takiego dla polskiego produktu. Pewnie nie, bo u nas pokutuje inne spojrzenie na komiks. Nadal jest on postrzegany jako literatura dziecięca. A “Mouse” kojarzy się większości z przygodami Myszki Miki niestety.

Tagi: , , ,
Kategoria: Ciekawostki |
Brak Komentarzy »

Jak Oni się zmieniają: Daredevil

Autor: doniek | październik 30, 2009

Niniejszym wpisem rozpoczynam nowy cykl na blogu. Będzie on dotyczył zmian zachodzących w logach (znaczkach, czy jak to tam się fachowo nazywa, chodzi te prostokąty w lewym górnym rogu) na okładkach komiksów na przestrzeni lat. Bohaterem pierwszej części jest człowiek nieznający strachu. Gotowi? Trzy, dwa, jeden. Start!

Zaczęło się spokojnie, ot stoi sobie pan w żółto czerwonym kostiumie i się uśmiecha.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

Jak widać, ciężko ustać w jednej pozycji. Już w 5. numerze następuje zmiana. Ręce wędrują na pierś, sylwetka prezentowana z przodu. Lekkie kadrowanie od dołu.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

W numerze siódmym zauważamy, że Daredevil się przebrał. Widocznie żółć była już passe a na topie jest czerwień.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

W następnym numerze postanowiono jeszcze urozmaicić logo. A więc kreatywny grafik dodał kółeczka. Dużo kółeczek, małych i wielkich. Mają one symbolizować sławetny radar naszego bohatera.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

Podejrzewam, że dobrze płacili wtedy ludziom, bo każdy numer przynosił zmianę w wyglądzie. Na okładce Daredevil #9 wita nas już Matt bez nóg, tzn. zmieniono kadrowanie postaci ukazując ją od ud w górę.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

Po dwóch numerach stwierdzono, że jednak poprzednia wersja była lepsza.


(kliknij aby zobaczyć okładkę)

Czytaj dalej »

Tagi: , , ,
Kategoria: Jak Oni Się Zmieniają, Okładki |
Ilosć Komentarzy: 1 »

Jak chciwość zabiła Sandmana

Autor: doniek | sierpień 25, 2009

Jaki jest Wasz ulubiony komiks autorstwa Gaimana? Oki, policzmy. Po szybkim przeliczeniu głosów zwycięzcą został “Sandman”. w sumie nie ma się co dziwić. Wszak ta seria wstrząsnęła światem komiksowym i pozwoliła pokazać ludziom, że komiks to nie tylko rozrywka dla przedszkolaków i dzieci (pogląd ten niestety wciąż ma się dobrze w świadomości obywateli RP). Jednym słowem komiks przełomowy.

Zapewne podobnie jak ja odczuwaliście żal podczas lektury ostatniego numeru serii o Morfeuszu. Na otarcie łez co jakiś czas serwują nam wydawcy jakieś historie poboczne z tego nierealnego świata. Jednak nie oszukujmy się, to nie to samo. Owszem, komiksy te są świetne ale to nie to. Brakuje tam tej nutki geniuszu, która cechowała komiksy autorstwa Gaimana.

W zeszłym roku była obchodzona 20 rocznica wydania serii “Sandman”. Odbyło się z tej okazji wiele spotkań z fanami, konwentów, projekcji i ty podobnych wydarzeń. Jednak największą niespodziankę mógł zgotować fanom Neil Gaiman. Otóż, zwrócił się do wydawnictwa DC z oferta stworzenia sześcioczęściowej mini serii z Sandmanem w roli głównej. Akcja tego komiksu miała się dziać przed wydarzeniami opisanymi w pierwszym numerze “Sandmana”. Panowie z DC ochoczo przyklasnęli tej propozycji. Wszak “Sandman” był wielokrotnym nominowanym i zdobywcą nagród przyznawanych w świecie komiksów a oprócz tego est jednym z najlepiej zarabiających komiksów w DC. Ale…

Czytaj dalej »

Tagi: , , , ,
Kategoria: Ciekawostki |
Ilość Komentarzy: 2 »

Polowanie Na Głupców

Autor: doniek | październik 22, 2008

foolkiller max comics okładkaNate McBride jest głupcem. Doszedł do tego wniosku leżąc w szpitalu. A został tam umieszczony przez swych były pracodawców. Nate był inkasentem i pracował dla internetowych zakładów bukmacherskiej. Jego praca polegała na odbieraniu długów po dobroci. Jeśli ktoś nie miał dla niego pieniędzy wówczas na następną wizytę do delikwenta był wysyłany oddział zakapiorów. Pewnego dnia ten oddział odwiedził Nata, odzyskali część skradzionych przez niego pieniędzy, a w ramach kary połamali mu ręce i ocieli palce u lewej dłoni. Zabili także jego żonę i młodszą córkę. Starsza córka przeżyła gdyż nie było jej w tym czasie w mieszkaniu.

Podczas pobytu w szpitalu Nate dowiaduje się od sanitariuszy o istnieniu człowieka zwanego Foolkiller. zajmuje się on usuwaniem ludzkich śmieci z ulic i jak mówią miejskie legendy nikt nie przeżył spotkania z nim. Jedyne ślady jego istnienia to rozczłonkowane ciała przestępców z przyczepioną do nich kartą z jokerem. Podobno Foolkiller posiada czarnego psa tak samo jak on z piekła rodem. Pod wpływem tych wieści McBride postanawia odszukać Fooliller’a i zainteresować go swoją sprawą.

Czytaj dalej »

Tagi: , , , ,
Kategoria: Recenzje |
Brak Komentarzy »

Sub. Smoliste: 8 mg/papieros

Autor: doniek | czerwiec 24, 2008

john constantine hellblazer niebezpieczne nawyki okładka “Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu”. Ostrzeżenie tej treści można znaleźć na niektórych opakowaniach papierosów. Zazwyczaj nikt się nimi nie przejmuje, przynajmniej do czasu kiedy budzi Cię ze snu uporczywe drapanie w gardle, a podczas próby odkaszlnięcia z płuc wylatują krwawe strzępy będące kawałkami Twych płuc. Tak właśnie wyglądają oznaki raka płuc. I właśnie to przydarzyło się John’owi, w komiksie o wiele mówiącym tytule “Niebezpieczne nawyki”.

Treść komiksu można sprowadzić do jednego zdania: “Constantine umiera na raka płuc”. jednak nie zamierza się tak łatwo poddać, zrobi wszystko aby wymigać się od śmierci, gotów jest nawet zawrzeć pakt z diabłem byleby tylko uciec spod kosy.

Komiks jest świetny. Garth Ennis (jak zwykle w mistrzowskiej formie) pokazał dramat człowieka czekającego na swój nieuchronny koniec. Jego ostatnie próby naprawienia popełnionych błędów, załatwienie ostatnich spraw, uporządkowanie sobie życia. Dramatyczne próby walki o ocalenie zarówno siebie jak i swej duszy. A przede wszystkim samotność człowieka, który zdaje sobie sprawę, że w obliczu śmierci zawsze będziemy sami.

Ten komiks to naprawdę mocna rzecz. Bynajmniej nie dla dzieci. Komiks dla wybrednego czytelnika, właściwie jak większość dzieł wychodzących spod pióra Ennis’a. Jedyne co mnie irytowało w tym komisie to duża ilość odwołań do wcześniejszych przygód Constantine, przygód nieznanych polskiemu czytelnikowi. Na szczęście można na to przymknąć oko i spokojnie rozkoszować się tą niełatwą bynajmniej lekturą. A może niektórych nakłoni ona do rzucenia palenia?

Tagi: , , , ,
Kategoria: Recenzje |
Brak Komentarzy »

Jak To Wszystko Się Zaczęło

Autor: doniek | czerwiec 10, 2008

ultimate origins #1 okładka Odnoszę wrażenie, że wydawnictwo Marvel zaczyna się specjalizować w komiksach których głównym tematem jest pochodzenie bohatera X lub jak powstała grupa Y. Myśl ta nasunęła mi się po lekturze pierwszego numeru mini serii “Ultimate Origins”.
Jednak w przeciwieństwie do innych opowieści tego typu nie skupia się ona (na razie) na jednym wybranym bohaterze, głównym tematem są próby stworzenia super serum (tak, tego serum które posiada w krwi Steve Rogers oraz Bruce Banner), a co za tym idzie uzyskanie żołnierza doskonałego.

Akcja opowieści w większości toczy się w 1943 roku. To właśnie wówczas zostaje znaleziony “ochotnik” to przetestowania kolejnej wersji serum. Jako że w tamtych czasach rasizm miał się doskonale nie tylko w nazistowskich Niemczech, do testów zostaje z wybrany czarnoskóry żołnierz. A nazywa się on: Nick Fury. Jednak nie tylko rząd Stanów Zjednoczonych pracuje nad uzyskanie doskonałej maszyny do zabijania. W mroźnych górach Kanady doktor Cornelius z dumą patrzy na swoje najnowsze dzieło. Jest nim obiekt o kodowej nazwie “Mutant Zero” a wcześniej znany był on jako James Howlett.

Wracając do myśli początkowej. Nie mam nic przeciwko historią typu origin o ile są one zrobione z sensem. Tak jak w tym przypadku. Czyta się to z prawdziwą przyjemnością i nie mogę się już doczekać numer drugiego. Na mojej prywatnej liście rankingowej z tego miesiąca “Ultimate Origins #1” zajmuje wysoką drugą lokatę. I naprawdę zasługuje na nią.

Tagi: , , , ,
Kategoria: Recenzje, Wolverine |
Brak Komentarzy »

7 Wspaniałych Szaleńców

Autor: doniek | maj 20, 2008

siedmiu psychopatów okładkaJakoś tak się złożyło, że jeśli chodzi o cyfrę siedem to jest ona dla mnie synonimem dobrego filmu (“7 Wspaniałych”, “7 Samurajów”, “Siedem”), serialu (“7 Życzeń” – pamięta ktoś?) a od dzisiaj także dobrego komiksu. Właśnie niedawno (jakieś 30 minut temu) skończyłem czytać komiks “7 Psychopathes” (“Siedmiu Psychopatów”). Jest to historia o oddziale stworzonym z ludzi ciepiących na różnego rodzaju schorzenia psychiczne. Tytułowa grupa została stworzona w jednym celu. Mają udać się do nazistowskich Niemiec i zgładzić Hitlera. I mają na to duże szanse powodzenia, wszak nikt nie może przewidzieć co zrobi szaleniec. A co dopiero może zrobić większa ilość szaleńców?

Pomysł może nie jest oryginalny, ale scenariusz za który odpowiada Fabien Vehlmann trzyma w napięciu i niejednokrotnie potrafi zaskoczyć. Powiem szczerze, że nie spodziewałem się takiego zakończenia. Po porosty odlot. Prawdziwy rarytas dla miłośników teorii spiskowej oraz historycznej fikcji. Dołóżmy do tego rysunki za które odpowiada Sean Phillips i otrzymamy dzieło bardzo dobre, nie wybitne lecz o wybitność się ocierające. Cud, miód bez orzeszków :).

Najbardziej cieszy mnie to, że nie jest to jednorazowy wybryk lecz dłuższa seria. Wszystkie zeszyty łączy tytułowa cyfra 7. Każdy zeszyt dzieje się w innym czasie i tylko liczba głównych bohaterów się nie zmienia. Wprost nie mogę się doczekać kolejnych odcinków.

W tym miejscu pragnę serdecznie podziękować ekipie GruMiK’a za to że przetłumaczyli ten zeszyt z języka francuskiego. Warto było!!!

Tagi: , , ,
Kategoria: Recenzje |
Ilosć Komentarzy: 1 »

Lepiej Być Paris Hilton Niż Superbohaterem

Autor: doniek | kwiecień 8, 2008

Kick-ass okładkaPoznajcie Davida.
Jest on uczniem liceum. Nie jest bardzo mądry ani bardzo głupi. Trzyma poziom średni klasowy. Podkochuje się w swojej 44 letniej nauczycielce od angielskiego. Oczywiście nie przeszkadza mu to w nieśmiałych próbach podrywania szkolnych koleżanek. Jego matka zmarła dwa lata temu i od tego czasu wychowuje go samotnie ojciec pracujący jako stróż nocny. Ot , rodzina jakich wiele. Głównym zajęciem naszego bohatera jest czytanie komiksów. Jest on bardzo zaangażowany w scenę komiksową. Udziela się namiętnie na forach i listach dyskusyjnych. Coraz bardziej zafascynowany swoimi komiksowymi bohaterami postanawia podążyć ich ścieżką. Zostać Superbohaterem. Jednak zderzenie z brutalnym światem jest brutalne i bolesne, bardzo bolesne.
Tak wygląda zalążek akcji serii “Kick-Ass” wydawnictwa Marvel. Za scenariusz odpowiada twórca “Civil War” Mark Millar, rysunki stworzył John Romita Jr. Muszę pzryznać, że dawno nie czytałem tak dobrego komiksu. Scenariusz poprostu wymiata. Nie ma tu miejsca na jakieś radioaktywne pająki, beczki z toksycznymi odpadami czy też motywu zemsty po śmierci bliskiego. Jest to historia prostego chłopca i jego drogi do celu. Drogi bynajmniej nie usłanej różami. Najbardziej podobają mi się dialogi, są po prostu świetne. Właśnie jedna z wypowiadanych kwestii stała się tytułem tej recenzji. A jest jeszcze wiele ciekawych rozmów w tym komiksie, miedzy innymi otym dlaczego lepiej być gwiazdą rock’a niż bohaterem.
Jak na razie udało mi się przeczytać dwa pierwsze numery tej serii i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Życzę wam przyjemnej lektury. Naprawdę warto.

Tagi: , , ,
Kategoria: Recenzje |
Brak Komentarzy »

Logan In Japan

Autor: doniek | kwiecień 4, 2008

Logan #1 okładka
Logan #2 okładka

O związkach Logana z Japonią wiadomo nie od dawna, wszak pierwsza mini seria z jego udziałem działa się właśnie w Kraju Kwitnącej Wiśni. Ale nie każdy wie, że pierwsza poważna walka również odbyła się w tym państwie. I o tym opowiada właśnie najnowsza trzy częściowa mini seria pod oryginalnym tytułem “Logan”.

Akcja zaczyna się współcześnie by prawie natychmiast przenieś się za pomocą retrospekcji do czasów II Wojny Światowej. Jesteśmy światkami wtrącenia Logana do celi w japońskim więzieniu wojskowym. Jednak Logan jak to Logan długo nie usiedzi na miejscu. W przeciągu 24 godzin ucieka wraz ze swym towarzyszem z celi w głąb Japonii. Po drodze spotykają tajemniczą młodą damę, która to powoduje drobną rozbieżność zdań wśród uciekinierów. To nieporozumienie owocuje zaprzestanie współpracy pomiędzy uciekinierami. Logan oddala się wraz z tajemniczą dziewczyną w stronę jej chaty. I tak w sumie można streścić pierwszy zeszyt tej serii. A ha, japońskie miasto gdzie dzieje się akcja nazywa się…. Hiroszima.
Drugiego zeszytu nie będę streszczał, powiem tylko że naprawdę warto po niego sięgnąć.

Twórcami tej serii są panowie Brian K. Vaughan (scenariusz) i Eduardo “100 Bullets” Risso (rysynki). Zwłaszcza ten drugi Pan gwarantuje niesamowite przeżycia swoimi rysunkami. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych rysowników na świecie. Chociaż jan na razie (2 numery na 3) do scenariusza także nie można się przyczepić, jest on prosty i pozwala uwierzyć w prawdziwość opowiadanej historii . Chodzi oczywiście o “prawdziwość” w świecie komiksowym. Życze wszystkim miłego czytania.

Tagi: , , , , , ,
Kategoria: Recenzje, Wolverine |
Brak Komentarzy »