Recenzje
« Poprzednie WpisyKobieta Ślimak: Pierwsze Starcie
Autor: doniek | grudzień 21, 2011
Na polskim rynku wydawniczym zadebiutowała kolejna papierowa wersja komiksu sieciowo/blogowego Chata Wuja Freda. Mowa o “”Ślimaczych opowieściach” duetu Ilona Myszkowska & Marcin Krzysiak. Jak sam tytuł wskazuje odbiór mojego egzemplarza ślimaczył się niemiłosiernie. Od przelewu (przedpłata) do otrzymania komiku minęło 55 dni. W ciągu tego okresu Irlandia doczekała się nowego prezydenta, zmarł pogromca Marcellusa Clay’a, otworzono gazociąg północny oraz wystartowała kolejna edycja Polskiego Cyrku, Silvio Berlusconi przestał być premierem Włoch (serio, naprawdę przestał), polska reprezentacja trafiła do “Ggrupy Śmierci”. Jak widać przez 55 dni wiele może się wydarzyć.
Po tym dramatycznym okresie oczekiwania na “Ślimacze opowieści” w końcu zostały one dostarczone do mych rąk. Przekazanie zostało poprzedzone uściskiem dłoni Marcina i już spokojnie mogłem zabierać się do czytania. Rozsiadłem się wygodnie na miejscu numer 24 w drugim przedziale od końca pierwszego wagonu składu pędzącego z Warszawy do ŁDZ. Wyciągnąłem „Opowieści…”, zignorowałem pełne oburzenia spojrzenia współpasażerów (Taki stary chłop i komiks czyta. Pewnie jest coś z nim nie tak… Lepiej się odsuńmy od niego, jeszcze nas czymś zarazi…) i pogrążyłem się w lekturze. Minąłem Żyrardów, Skurwienice i gdzieś przed Koluszkami skończyłem czytać. Teraz muszę stwierdzić, że opłacało się czekać na „Ślimacze opowieści” i to bardzo się opłacało. Dawno nie czytałem tak dobrego komiksu.
Tagi: chata wuja freda, Ilona Myszkowska, kobieta ślimak, Ślimacze Opowieści, webcomics
Kategoria: Recenzje |
Ilość Komentarzy: 4 »
Thor – fajny film w niefajnym 3D
Autor: doniek | maj 10, 2011

W końcu znalazłem wolny moment… No dobra, nie będę ściemniał. Było Matki Boskiej Pieniężnej więc znalazłem trochę kasy i zainwestowałem w kulturalny rozwój swojej bucowatej osoby. Krótko mówiąc poszedłem na „Thora”. Wydałem 27 złociszy i nie żałuje ani grosza. Warto było je wydać aby zobaczyć przygody Boga Piorunów na ziemskim (oczywiście amerykańskim) padole ( jakieś 50% seansu).
Film mniej więcej opowiada o tym, jak to Thor sprzeciw stawił się woli swojego ojca Odyna i za karę w ludzkiej formie został zesłany na Ziemię aby tam wyrobić sobie cechy charakteru niezbędne przyszłemu władcy. Podczas nieobecności Thora w Asgardzie, zaczyna rządzić jego brat, Loki. Jednak grupie Asgardczyków nie podoba ta zmiana władzy i postanawia przekonać Thora do powrotu i walki o koronę. To tak w wielkim skrócie o treści filmu.
Prawdziwą siłą tego widowiska jest natomiast świat wykreowany na ekranie. Wspaniały, skrzący się przepychem Asgard oraz tęczowy most wiodący do niego są wprost bajkowe i zapierają dech w piersiach. Na drugim biegunie jest Jotunheim. Kraina lodowych olbrzymów. Ciemna, ponura, monumentalna. Piękna w gotyckim znaczeniu. Po prostu cudowna strona wizualna filmu. Jedyne do czego można by się przyczepić to momentami zajeżdża plastikiem. Ma to miejsce głównie w przypadkach zbliżeń na zbroje głównych bohaterów.
Tagi: 3D, adaptacja komiksu, Asgard, Loki, marvel, thor
Kategoria: Film, Filmy Fabularne, Recenzje |
Brak Komentarzy »
Jeż Jerzy W Kinie
Autor: doniek | marzec 24, 2011

O tym jaki jest Jeż Jerzy wie każdy fan jego przygód. Przez tyle lat funkcjonowania w Polsce, postać ta doczekała się grona oddanych zwolenników oraz sporo osobników po drugiej stronie barykady. Ja stawiam się gdzieś pomiędzy, nie jestem wiernym fanem ale na bieżąco śledzę przygody Jurka w komiksowych kadrach. Dlatego tez nie należy się dziwić, że dość chłodno podchodziłem do wszelkich zachwytów i powszechnych pochlebnych recenzji animowanej wersji Jeża. I jak się okazało nie pomyliłem się za bardzo.
Film był lekko nudnawy, niektóre watki ciągły się niemiłosiernie. Czasami się zaśmiałem, czasami z politowaniem pokręciłem głową. Po sensie wyszedłem zawiedziony z kina i udałem się do metra. I właśnie tam, na stacji Imielin dotarło do mnie prawdziwe przesłanie tego filmu. To nie jest film o lubiącym piwo, laski i deskę zwierzaku. Prawdziwa akcja filmu dzieje się na drugim planie.
Tagi: adaptacja komiksu, animacja, Bogusław Linda, Jeż Jerzy, Stefan i Zenek
Kategoria: Filmy Animowane, Recenzje |
Brak Komentarzy »
Punisher – Ostatnia nadzieja ludzkości
Autor: doniek | wrzesień 2, 2010
Powiem szczerze, że kiedy pierwszy raz ujrzałem tytuł “Marvel Universe vs the Punisher” to zacząłem się zastanawiać czy chcę poznać zawartość tego komiksu. Moje obawy były spowodowane tym, że miałem kiedyś przyjemność okazję przeczytać komiks pod bardzo podobnym tytułem. I okazał się on wielkim, naprawdę wielkim rozczarowaniem. Na szczęście Marvel wyciągnął chyba wnioski ze swej wcześniejszej porażki i stworzył wyśmienity komiks dla miłośników Franka i jego filozofii życiowej.
Już pierwsze kadry “Marvel Universe vs the Punisher” powodują niezły opad szczęki. Oto widzimy Franka przemierzającego zgliszcza NY. Bardzo szybko zdajemy sobie spraw, że jest on na polowaniu. Jednak tym razem jego zwierzyną nie jest byle jaki przestępca. Nie jest nim nawet żaden wielki Don mafijny. Jego celem jest Deadpool. I nie jest to jego pierwsze spotkanie z tym osobnikiem. Pozwolę sobie w tym miejscu zacytować naszego głównego bohatera: “This is the thirty-third time I’ve hunted Deadpool”. Zaraz po tej wypowiedzi pada strzał i kolejny rzeczowy komentarz Franka: “The thirty-third time I’ve killed him”. Sami więc widzicie, że nie jest to pierwsze spotkanie tych dwóch osobników.
Tagi: apokalipsa, Goran Parlov, Maberry, marvel, Punisher, wirus
Kategoria: Recenzje, The Punisher |
Ilosć Komentarzy: 1 »
Drużyna L potępionych
Autor: doniek | lipiec 15, 2010

Ta recenzja filmowa miała zaczynać się tak:
“Wreszcie moja cierpliwość została nagrodzona. Po tylu gniotach nie wartych obejrzenia. Tylu zmarnowanych oczogodzinach wreszcie zobaczyłem w tym roku ekranizację który wgniata w fotel. Ten film w moim tegorocznym rankingu ekranizacji zajmuje drugą lokatę, Pierwsza jest okupowana przez “Kick-Ass“. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że na ostatnim miejscu znajduje coś co zapewne przez pomyłkę nosi tytuł “Whiteout” (to coś powinno mieć tytuł “The Thing Without Thing”) bo z komiksem ma to tyle wspólnego co… nawet dobrego porównania nie mogę wymyślić na określenie tego przypadku. Ok, wracam do tematu głównego. Jak wspomniałem film jest rewelacyjny i polecam go każdemu.”
Niestety, łyżka nie istnieje. A pierwszy akapit został ułożony pod wpływem trailera. I po raz kolejny zostałem perfidnie oszukany.
Czytaj dalej »
Tagi: adaptacja komiksu, CIA, Clay, Drużyna Potępionych, Kick-Ass, The Losers
Kategoria: Film, Filmy Fabularne, Recenzje |
Brak Komentarzy »
Zostałem skopany
Autor: doniek | kwiecień 23, 2010

Wczoraj wieczorem postanowiłem wybrać się do kina. Jak pewnie się domyślacie nie miałem za bardzo problemów z wyborem filmu. Poszedłem oczywiście obejrzeć ekranizację komiksu Marka Millara “Kick-Ass”. I powiem Wam, że nie żałuje wyboru. Nie będę streszczał o czym jest film, ponieważ podejrzewam, że 90% czytelników tego bloga posiada tą wiedzę. A Ci co nie posiadają to będą czerpać jeszcze większą przyjemność jak się wybiorą do kina.
Przed wejściem na salę, wpadł mi jeszczeż w ręce wywiad przeprowadzony przez Wojciecha Orlińskiego z reżyserem “Kick-Ass” Matthewem Vaughn (“Duży Format” – dodatek do czwartkowej Gazety Wyborczej). Dowiedziałem się z niego, że duże studia filmowe nie chciały się podjąć realizacji tego filmu. Bały się występującej tam przemocy. Powiem Wam, że ludziom odpowiedzialnym za tą decyzję powinno się dać premie. Brak dużego studia wpłynął tylko pozytywnie na ten obraz. Bo wyobrażacie sobie ekranizację “Kick-Ass” z kategoria PG13? Koszmar.
Tagi: adaptacja komiksu, Kick-Ass, Mark Millar, Matthew Vaughn, Nicolas Cage
Kategoria: Film, Filmy Fabularne, Recenzje |
Brak Komentarzy »
Transformers: Zemsta Na Widzach
Autor: doniek | lipiec 16, 2009

W poniedziałek zrobiłem jeden z największych błędów w tym miesiącu. Poszedłem do kina na “Transformers: Zemsta upadłych”. Było to tak traumatyczne przeżycie, że z opisaniem tego musiałem poczekać do dnia dzisiejszego (mój psychoterapeuta przyjmuje w środy od 16 do 17). Stwierdził on, że mam tendencję masochistyczne, ponieważ mimo ostrzeżeń i to zarówno w formie pisemnej jak i obrazkowej. Jednak ja niepomny przestróg udałem sie do kina myśląc “Pewnie ździebko przesadzają, to nie może być takie złe.” Niestety. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania. O ile po pierwszym filmie rozpływałem się w zachwytach to w tym przypadku mogę się co najwyżej rozpływać w zachwytach nad niektórymi ujęciami z Megan Fox, na przykład tym i tym a zwłaszcza tym. Niestety cały jej urok przestaje działać w momencie kiedy biedna Megan zaczyna grać. Kobieto, kino dźwiękowe nie jest dla Ciebie.
Tagi: Hasbro, Megan Fox, Megatron, Transformers
Kategoria: Film, Filmy Fabularne, Recenzje |
Ilosć Komentarzy: 1 »
X-Men Origins: Wolverine czyli aby plusy minusy nie przesłoniły nam minusów plusów
Autor: doniek | maj 7, 2009

Stalo się. Wybrałem się do kina i obejrzałem “X-Men Origins: Wolverine”. I jestem lekko zmieszany. Inaczej mówiąc mam mieszane odczucia co do tej produkcji. Z jednej strony mnie fascynuje z drugiej odstrasza. No po prostu nie mam pojęcia jak ją ocenić. Najlepiej będzie jak podam argumenty za i przeciw. A więc do dzieła.
Za, czyli to nie jest taki beznadziejny film:
- Świetne napisy początkowe, naprawdę podobał mi się sposób przedstawienia wspólnych losów Logana i Creeda. Doskonale zostały pokazane zmiany zachodzące w ich psychice na przestrzeni lat. Super scena.
- Liev Schreiber jako Victor Creed. Jak dla mnie Schreiber ukradł film Jackmanowi. Creed w jego wersji to cyniczny sukinkot, doskonale zdający sobie sprawę z tego czym jest i w pełni to akceptujący. Widać, że dobrze się bawi robiąc ludziom krzywdę. Świetna rola.
- Gambit. Super było zobaczyć go w końcu na ekranie.
- Świetne pejzaże. Jednym z efektów seansu jest to, że postanowiłem wybrać się i pozwiedzać Kanadę. Jak wiało nuda na ekranie to zawsze mogłem popatrzeć sobie na góry, jeziora, lasy itp.
- Fajna finałowa scena walki. Przyjemnie zmontowana, zaskakująca, taka w sam raz.
- Sprytne wybrnięcie scenarzysty z motywu z amnezją Logana.
Tagi: adaptacja komiksu, Deadpool, Gambit, Liev Schreiber, Sabretoth, Wolverine
Kategoria: Film, Recenzje |
Ilość Komentarzy: 6 »
Punisher powrócił, w wielkim stylu
Autor: doniek | marzec 3, 2009

“300″ mnie znudziło, “The Dark Kinght” na początku rozczarował, tak więc pełen obaw podszedłem do oglądania “Punisher: War Zone”. Obawiałem się kolejnego gniota, tak jak to było poprzednio. Dochodziły co prawda do mnie wieści, że kategoria R, że za brutalny. Potem zaczęły nadchodzić wiadomości o kiepskich wynikach finansowych i frekwencyjnych za oceanem. Ale nic, nadal wierzyłem w to, że tym razem potraktują Punishera poważnie. I wiecie co? Nie zawiodłem się. Tak świetnego filmu na podstawie komiksu nie widziałem od czas… Hmm…. Poczekajcie, muszę się zastanowić…. Już wiem. Od czasu obejrzenia “Batman Begins”. Ten film jest po prostu esencją komiksów z serii “Punisher”. Tak jak komiks “Punisher War Zone” tak samo film, kopie równo i nie bierze jeńców (w końcu to Frank Castle). Ale zacznijmy wszytko od początku.
Film otwiera sekwencja żywcem wyjęta z kart pierwszego numeru “Punisher Max”, czyli jatka w domu głowy mafijnej rodziny. Później robi się coraz bardziej ciekawie. Na scenę wkracza Jigsaw, oglądamy jego dość bolesny “origin” i zaczynamy zabawę na całego. Nie ma sensu dalej opisywać, gdyż każdy domyśla się jak toczy się dalej film. Toczy się według schematu: rzeźnia, rzeźnia, chwila na nakreślenie emocji głównego bohatera (góra 5 minut), śmieszna rzeźnia, rzeźnia do kwadratu, masakra, napisy końcowe.
Tagi: adaptacja komiksu, Dominic West, Jigsaw, Lexi Alexander, Punisher, Ray Stevenson, War Zone
Kategoria: Filmy Fabularne, Recenzje |
Brak Komentarzy »
130 Stron Akcji Na 32 Kartkach
Autor: doniek | grudzień 8, 2008
Jestem człowiekiem słabej wiary. Po numerze dwunastym zwątpiłem, o trzynastce nawet nie wspomniałem. Ale teraz, niczym Neo zaczynam wierzyć. Ponieważ “Wilq Superbohater” powraca w stylu nawiązującym do swych poprzednich dokonań.
Czternasty zeszyt z przygodami mojego ulubionego opolanina i jego ekipy trzyma poziom. Pięć niezłych historii ukazuje nam na czym polega “Trupie życie żywych trupów”, czy istnieje możliwość aby “Zabić Chopina”, urok odpoczynku gdy nastają “Zasrane wakacje”, jak przeżyć gdy nadciąga “Zagłada” oraz wytłumaczy dlaczego “Nie będę walczył z dinozaurem jak jakiś debil”. Ten zeszyt to kawałek dobrej roboty, a ile jeszcze w nim dodatków. Wśród nich: niewykorzystane sceny z komentarzem autorów, żarty rysunkowe, zgadywanki obrazkowe i wiele innych rzeczy. Starczyło by tego na wypełnienie płyty DVD.
Tagi: Alcman, Entombed, Wilq
Kategoria: Recenzje, Wilq Superbohater |
Ilosć Komentarzy: 1 »

